O autorze
Trener. Od kilku lat zakochany w bieganiu. Zabiegany, dosłownie i w przenośni. Nie lubi o sobie mówić, bo się wstydzi, nie wstydzi się tylko wtedy, kiedy biega.

www.TrenerBiegania.pl

Ganbanyoku - japoński sekret SPA, który dotarł do Polski

Osoby korzystające z ganbanyoku są ubrane w rodzaj lekkiego, bawełnianego kimona lub korzystają z własnego stroju sportowego. Taki sposób pozwala na komfortowe skorzystanie z ganbanyoku dla osób, dla których naturalna nagość w tradycyjnych saunach jest cz
Osoby korzystające z ganbanyoku są ubrane w rodzaj lekkiego, bawełnianego kimona lub korzystają z własnego stroju sportowego. Taki sposób pozwala na komfortowe skorzystanie z ganbanyoku dla osób, dla których naturalna nagość w tradycyjnych saunach jest cz OVO STUDIO
Jeśli myślisz, że w trakcie treningu stajesz się silniejszy, szybszy, czy bardziej wytrzymały, to jesteś w wielkim błędzie. Trening jest niczym innym jak procesem niszczenia. Wszystko to, co nazywamy budowaniem formy dzieje się tuż po samym treningu. W dużym uproszczeniu, trening to proces niszczenia, a odpoczynek to proces odbudowy, a nasza forma może urosnąć tylko w momencie, w którym odbudujemy zniszczone komórki z nawiązką. Wszystko, co zostanie zreperowane podczas tego skomplikowanego procesu, staje się mocniejsze, silniejsze, bardziej wydajne. Zatem jeśli chcesz skutecznie pracować ze swoim ciałem, to musisz zadbać o jedno, bardzo ważne słowo: REGENERACJA. Bez niej daleko nie zabiegniesz.

I teraz powstaje pytanie, jak się najskuteczniej regenerować? Nikt jeszcze nie wymyślił skuteczniejszej formy regeneracji niż sen. Zdrowy sen nie zastąpi niczego innego. Nie pomogą Ci odżywki, najlepsza dieta, masaże i zabiegi SPA jeśli nie będziesz spać wystarczająco długo i w odpowiednich godzinach. Sen od 2 w nocy do 10 rano, zdecydowanie różni się od tego od 22 do 6. Różnice są na tyle zauważalne, że po spróbowaniu funkcjonowania w ten sposób, zadajesz sobie pytanie, w jaki sposób udawało Ci się funkcjonować do tej pory... (sprawdzone z autopsji).

Poza snem każdy ma swój własny sposób na relaks i odprężenie. Do pewnego momentu swoich treningów, dość regularnie chodziłem na saunę. O ile samo siedzenie w temperaturze powyżej 100 stopni Celsjusza nie sprawiało mi przyjemności, to moment wyjścia z sauny i potraktowanie swojego organizmu lodowatą wodą był już bardzo przyjemny. Przynajmniej na chwilę...

W pewnym momencie jednak sauna zaczęła mnie męczyć psychicznie. Sztucznie generowane ciepło przestało mi sprawiać tyle przyjemności co niegdyś, a mój organizm podświadomie zaczął wysyłać sygnały, że powinienem poszukać dla siebie czegoś innego - bardziej odprężającego i mniej "katującego" głowę. Nie oszukujmy się... wytrzymanie kilku, a co dopiero kilkunastu minut w saunie jest dla wielu z nas ogromnym wysiłkiem. Z kolei ogromny wysiłek to dodatkowy stres dla naszego organizmu, który zamiast wypoczywać, poddawany jest próbie w ekstremalnych warunkach. I co? I zamiast odprężenia załatwiamy sobie kolejne napięcia...


Postanowiłem zacząć szukać odpowiedzi na pytania, co może być dla mnie lepsze od sauny. Odpowiedź znalazła się przypadkowo. W trakcie rozmowy z jednym z fizjoterapeutów, padło magiczne hasło: sauna skalna. Do tej pory znałem saunę rzymską, turecką, parową, solną, ale... o skalnej nie słyszałem. A przynajmniej nie w Polsce. Ostatecznie trenerska ciekawość zaprowadziła mnie hasła Ganbanyoku i od tego momentu zaczęła się moja przygoda z kamieniami z wyspy Hokkaido.


Po japońsku Ganbanyoku to inaczej skalna kąpiel, albo skalna łaźnia, naturalna sauna infrared. W Japonii jest to najbardziej ceniony i popularny rodzaj sauny, większość Japończyków korzysta z niej co najmniej raz w tygodniu. Niektórzy uważają, że to tajemnica ich długowieczności. Jednak w Europie niełatwo jest wypróbować jej niezwykłe właściwości. W Polsce to absolutna nowość, a na świecie Ganbanyoku jest uznawane za top 5 najskuteczniejszych zabiegów SPA. Co najciekawsze, Ganbanyoku zostało odkryte kilkaset lat temu przez wojska samurajskie na wyspie Hokkaido. Jak głosi legenda, poranieni po wyczerpującej bitwie wojownicy ukryli się wysoko w górach i tam zobaczyli stado makaków, które wygrzewało się w ciepłych źródłach i kamieniach. Samurajowie postąpili podobnie. I okazało się, że ich rany zaczęły się szybko goić, a organizmy regenerować. Suma summarum, Ganbanyoku do tej pory w Japonii jest uważane za fenomen, a świat dopiero dowiaduje się o właściwościach tegoż... Dlaczego? Pewnie dlatego, że Japończycy długo nie chcieli chwalić się swoim skarbem...

Jak wygląda seans w saunie skalnej (Ganbanyoku)?


Podczas seansu leżysz pod przykryciem na specjalnym łóżku wyłożonym płytami z Black Silica – czarnej krzemionki wulkanicznej pochodzącej z wyspy Hokkaido. Następnie ciepło emanujące z kamiennych płyt podgrzanych do komfortowej dla ciała temperatury 42-44 stopni wnika głęboko do wnętrza ciała, otwiera pory, uwalnia toksyny i rozluźnia mięśnie. Ponieważ ciało podgrzewane jest od dołu, jest to zupełnie inne doświadczenie niż w saunie fińskiej, czy parowej. Czujesz przyjemne ciepło, ale nie gorąco. Dlatego też zabieg stymuluje krążenie i przyspiesza metabolizm, ale nie przyspiesza rytmu serca. Ciało wydziela inny niż w zwykłej saunie rodzaj potu, zwany przez Japończyków „potem perłowym” - bez specyficznego zapachu, o właściwościach bakteriobójczych. To naturalny balsam dla Twojej skóry. Dlatego w Japonii po sesjach Ganbanyoku nie trzeba korzystać z prysznica, wystarczy dokładnie wytrzeć ciało ręcznikiem. To też nowość...

Z perspektywy bodźców i faktycznych zmian, których człowiek w trakcie seansu jest w stanie doświadczyć, najbardziej dziwny był dla mnie przepływ ciepła... jakkolwiek to enigmatycznie nie brzmi. W dużym skrócie, ciepło wydzielane przez Ganbanyoku było dziwnie skoncentrowane na długości całego mojego ciała, a w trakcie samego seansu miałem wrażenie, że ów ciepło przechodzi przez dosłownie każdą komórkę mojego ciała. Niezwykłe uczucie...

Co jeszcze? Dziwna konsystencja potu - bardzo gęsta i bezwonna. Japońscy terapeuci spa określają ten rodzaj potu jako ,,pot perłowy” (zachęcam do dalszej eksploracji tematu) mający charakter kosmetycznego lotionu /ze względu na aktywność gruczołów łojowych/ z właściwościami bakteriobójczymi.
Co daje Ganbanyoku?

Oczyszczanie, relaks i odmładzenie organizmu. Ciepło emitujące z kamieni wchodzi w głąb skóry 3 razy głębiej od ciepła sauny tradycyjnej, pobudzając i aktywując wiele przemian na poziomie komórkowym:

- Ma silne działanie detoksykujące, usuwa z organizmu dioksyny i metale ciężkie
- Wzmacnia organizm, poprawia krążenie i odporność
- Wspiera odchudzanie. W czasie jednego pełnego zabiegu traci się od 700 do 1200 kalorii
- Wpływa na redukcję cellulitu
- Jest niezwykle przyjemnym doznaniem, relaksuje, wyciąga z ciała stres, a w zamian karmi je ujemnymi jonami, zwanymi też witaminami dla ciała

Z perspektywy biegacza dodam, że Ganbanyoku zdecydowanie łagodzi napięcia mięśniowe i znacznie przyśpiesza regenerację, dlatego zabieg jest tak bardzo polecany osobom aktywnym. Ostatnim razem wygrzewałem się na Ganbanyoku tuż po 12-godzinnym biegu sztafetowym w Bochni i... z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że godzina sesja przyniosła mi niesamowicie dużo ulgi. Na koniec dodam, że podczas 50-60 min. sesji w saunie skalnej następuje spalanie od 700 – 1200 kcal co jest równoważne wydatkowi energetycznemu podczas 8-10 km biegu. To Ci dopiero!



Problemem saun skalnych jest ich dostępność w Polsce. Niestety, na ten moment nie ma zbyt wielu SPA oferujących kamienie z wyspy Hokkaido. Regularne zabiegi oferuje studio OVO, ale z moich poszukiwań wynika, że jeśli sugerować się popularnością Ganbanyoku w innych krajach, to już niedługo nasze podwórko SPA zostanie zasypane saunami skalnymi. Zobaczymy...

Niezależnie od SPA... Jeśli chcesz się cieszyć dobrym samopoczuciem, to słuchaj własnego organizmu. Sukces? Wsłuchaj się we własny organizm i pamiętaj, że ostatnią rzeczą, na której powinieneś oszczędzać, to właśnie zdrowie.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...